„Nigdy w życiu nie pozwoliłabym na to, żeby facet mnie uderzył”. NIGDY i ZAWSZE nie istnieje

O tym jak jeden dzień może zmienić całe Twoje życie, Twoje poglądy, postępowanie, zaufanie, wartość, a nawet wygląd…

Był chłodny, letni wieczór. Sandy była ubrana w bluzę sportową z kapturem i ciemne jeansy z przetarciami. Miała związane w kucyk włosy. Wyglądała jak dziewczynka. Pędziła na osiedle domków jednorodzinnych po córkę, która przebywała pod opieką taty. Gdy weszła do domu została zaatakowana potokiem obelg ze strony swojego „eks” (Tom), który oskarżył ją o zdradę. Jak mógł oskarżyć ją o zdradę skoro to właśnie Tom związał się z jedną z jej najlepszych przyjaciółek, a Sandy samotnie wychowywała ich dziecko nie mając o niczym pojęcia? Pewnego dnia pomyślała, że chciałaby po kilku latach nieudanego związku znaleźć się w intymnej sytuacji z innym mężczyzną. Nie miała na myśli żadnych czułości. Tak bardzo wierzyła w to, że każdy kolejny mężczyzna ją zrani, że traktowała to jak nowe doświadczenie. Wybrała mężczyznę, którego znała, z którym była w związku przez 9 miesięcy. Postanowiła, że to „doświadczenie” zdobędzie po imprezie zakrapianej alkoholem. Nie miałaby odwagi zrobić tego w codziennych okolicznościach. Nie był to ani akt miłości, ani desperacji. Chciała z czystej ciekawości spróbować innego mężczyzny. Myślała, że jeżeli będzie to osoba, z którą się już znała, z którą była w nieskonsumowanym związku, nie uzna tego za złe doświadczenie. Spróbowała i nie odczuwała żadnych emocji, był to tylko pusty „gest”, który nic dla niej nie znaczył. Jak nowy smak lodów.

Sandy po przyjęciu obraźliwych słów wypływających z ust Toma, czując się winna chciała jak najszybciej odebrać córkę, żeby wrócić z nią do domu. Tom nie był sam, ponieważ mieszkał ze swoją mamą, którą Sandy zawsze szanowała. To ona w tamtej chwili trzymała dziecko na rękach i mimo próśb matki postanowiła, że dziecko zostanie z ojcem. Sandy po wymianie kilku zdań wycofała się. Nie miała siły walczyć. Stwierdziła, że być może lepiej będzie po takiej kłótni i tylu nieprzyjemnych słowach ochłonąć w samotności. Sandy była bardzo ufną i wrażliwą dziewczyną, co było wykorzystywane przez osoby, które znała. Głównie przez najbliższych. Zrezygnowana postanowiła wyjść z domu. Ubierała buty na werandzie i w tym momencie zauważyła jak rozwścieczony Tom biegnie w jej stronę, po czym upadła. Obiła się o szafkę na buty, wstała, złapała się za głowę i zorientowała, że Tom uderzył ją własną głową w jej czoło. Po chwili zachwiania chciała uciec. W dali słyszała płacz córki i krzyki matki Toma. Były one jednak zmieszane z szokiem jakiego przed sekundą doznała. Nie wiedziała czy uciekać i zostawić dziecko czy próbować odzyskać córkę. Nie musiała długo się nad tym zastanawiać. Tom wypchnął ją bez butów za drzwi. Sandy upadła na chodnik. Było już ciemno, wokół domu nie paliły się żadne światła. Sandy mimo, że znała rozkład podwórka z trudem trafiła do bramki. Tom złapał ją za rękę i wepchnął do samochodu. Zablokował drzwi i z impetem dodał gazu. Samochód rozwinął prędkość w ciągu kilku sekund. Sandy czuła, że stanie się coś złego. Zaczęła prosić, żeby zwolnił. Rozwścieczony Tom nie słuchał co do niego mówi. Zwrócił się do niej słowami „widzisz to drzewo przed nami po Twojej stronie? Na nim rozbiję samochód. Zginiesz!”. Gdy wypowiedział te słowa Sandy otrzymała pierwszy cios zadany w głowę. Bił ją pięściami po całej głowie i twarzy. Krzyczał, że ją zabije. Sandy widziała w jego oczach coś nieobliczalnego. To nie była zwykła wściekłość, to było jak opętanie przez złe moce. Każdy cios był bolesny, jednak ten, który otrzymała w kość policzkową był najmocniejszy. Sandy wprost słyszała jak łamie jej się kość. Kolejny cios spowodował, że czuła jak łamią jej się zęby, jak krew zalewa jej gardło, a nos puchnie tak, że zasłania jej widoczność. Po przejechaniu kilku kilometrów Tom się zatrzymał. Zdezorientowana dziewczyna nie wiedziała co robić, żeby nie wywołać w nim złych emocji. Postanowiła uciec. Udało jej się wydostać z samochodu. Biegła ile sił w nogach, jednak Tom okazał się szybszy. Dogonił ją, popchnął na ziemię. Bezbronna Sandy upadła na kolana, oparła się zakrwawionymi rękoma o ziemię i próbowała się podnieść. Rozwścieczony ponownie Tom złapał ją za kaptur i ciągnął po asfalcie. Dziewczyna nie mając siły osunęła się całkowicie na ziemię, zaczęła się dusić, nie miała już siły walczyć, krzyczeć ani oddychać. Tom puścił kaptur, wtedy Sandy ostatkiem sił zdołała się podnieść i z płaczem zaczęła błagać, żeby jej nie zabijał. Zaczęła przekonywać Toma, żeby zrobił to dla ich dziecka. Żeby nie odbierał ich córce matki, ponieważ nigdy mu tego nie wybaczy. Tom w mgnieniu oka zmienił się z potwora w czułego mężczyznę, który nie wierzył w to, co przed chwilą zrobił. Zaczął wykrzykiwać słowa „co ja zrobiłem”.

Sandy obudziły męskie głosy. Szumiało jej w głowie. „Czy Pani nas słyszy? Kto Pani to zrobił?” powtarzające się pytania powtarzała jak mantrę. Otworzyła oczy i zobaczyła dwóch policjantów. Rozejrzała się wokół i została poinformowana, że ktoś w nocy przywiózł ją do szpitala i kazał się zaopiekować.  Wiedziała kto. Nie musiała pytać. Nie miała też ochoty odpowiadać na pytania policjantów, dlatego skłamała, że nic nie pamięta i poprosiła o chwilę spokoju. Bała się spojrzeć w lustro. Dotknęła twarzy i poczuła, że jest cała zabandażowana. Z nosa wystawały jej opatrunki. Spojrzała przed siebie i zobaczyła młodą dziewczynę, która uśmiechała się do niej. Nie miała ochoty na nikogo patrzeć. Najchętniej zapadłaby się pod ziemię. Wiedziała ile ciosów przyjęła jej twarz. Diagnoza okazała się jednak bolesna. Usłyszała słowa, które słyszy się po ciężkim wypadku: pęknięcie kości policzkowej, złamanie przegrody nosowej, naciek wewnętrzny, złamanie górnej jedynki, trójki i piątki, aaaaa i jeszcze dolnej trójki, ślady duszenia, stłuczenie kolana, liczne otarcia. Sandy nie mogła oddychać. Nie wiedziała tylko czy jest to wynik stresu czy tego, że była po zabiegu. Okazało się, że naciek w nosie i krwotok były tak poważne, że zabieg trwał kilka godzin. Sandy straciła dużo krwi….

Po kilku dniach pobytu w szpitalu wróciła do dziecka, do Toma i przez kolejne lata udawała, że wszystko jest w porządku. Wydaje się, że sama chciała w to uwierzyć, może nawet na chwilę jej się to udało. Demony przeszłości jednak wracają. Codziennie rano, gdy patrzyła na swoje odbicie w lustrze widziała zdeformowaną twarz. Mimo, że skrzywienia były mało widoczne, ona widziała wyraźnie i czuła. Za każdym razem czuła ból, cierpienie i słyszała dźwięk pękających kości. Wytrzymała ponad 10 lat.

Jeśli wybaczamy drugiej osobie wyrządzone nam krzywdy musimy być pewni, że sami się z tym uporaliśmy.

Sandy wybaczyła Tomowi, ale nie wybaczyła sobie. Nie wybaczyła sobie tego, że dała im szansę.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: